Powrót studenta

Powróŧ studenta (foto - PD)Bob i Kathy wprowadzili się do nowoczesnego bliźniaka w niewielkiej miejscowości w Lancashire. Żadne z nich nie interesowało się zjawiskami paranormalnymi i nie miało wcześniej doświadczeń w tym zakresie. Byli więc tym bardziej zaskoczeni, gdy okazało się że wraz z domkiem weszli w posiadanie ducha.

Wkrótce po wprowadzeniu się do bliźniaka Kathy zmywała w kuchni, gdy nagle dostrzegła cień przesuwający się za oknem. Wyjrzała więc i zobaczyła pozornie całkiem realna postać młodzieńca w sfatygowanych spodniach z brązowego welwetu, brudnoszarej kurtce i zabłoconych ciężkich butach. Strój był mniej więcej współczesny i prawdę mówiąc, można by owa postać wziąć za chłopaka z pobliskiej farmy. Kathy przyglądała się, jak szedł przez ogród w stronę żywopłotu z głogu. Wybiegła z domu, żeby się dowiedzieć, czemu ów młodzian włóczy się po jej ogrodzie, ale nie było już po nim śladu.

W ciągu następnych tygodni zjawisko powtarzało się wielokrotnie. Postać zawsze szła ze spuszczona głowa, patrząc w ziemię. Zbliżała się do tylnych drzwi domku, ale zamiast do nich zastukać, jak wyraźnie miała zamiar, odwracała się i przechodziła na tyły ogrodu. Kathy widziała jak chłopak przedostawał się przez gęsty żywopłot na sąsiednie pole, pośrodku którego znikał. Czasami mignął jej tylko cień postaci w jednym z punktów stałej trasy widma, niekiedy było ono niewyraźne i jakby przezroczyste, kiedy indziej zaś młodzieniec wyglądał bardzo naturalnie. Zawsze był tak samo ubrany, miał identyczny wyraz twarzy i poruszał się po tej samej drodze.

Kathy nie opowiadała o zjawie swoim dzieciom, gdyż nie chciała ich straszyć. Jej maż, chociaż okazał żonie zrozumienie, sam nigdy nie widział owej postaci i pozostał wobec całej sprawy sceptycznie nastawiony.

Przybywszy z wizytą w niedzielne popołudnie, rodzice Kathy wysiedli z auta i zbliżali się do domu, gdy ujrzeli postać młodzieńca idącego w tym samym kierunku. Udali się za nim na tyły domu i dotarłszy tam, przekonali się, że tylne drzwi, prowadzące do jadalni są uchylone. Nie chcąc przeszkadzać komuś, kogo wzięli za gościa córki, zbliżyli się ostrożnie. Nie ujrzeli już ponownie ducha, a żadna z osób przebywających w domu w ogóle go nie dostrzegła. Bob, Kathy i dzieci pili właśnie kawę po lunchu, gdy rodzice zastukali do drzwi. Matka Kathy spytała kim jest ów nieznajomy gość i dowiedziała się, że nikogo poza nimi nie było. Oboje rodzice Kathy zgodnie twierdzili, że szli ścieżką za jakimś młodzieńcem, którego dokładnie opisali. Kathy natychmiast zorientowała się że chodzi o zjawę, którą ona sama widywała. Ucieszyła się , gdyż wydarzenie dowiodło, że nie był to wyłącznie twór jej wyobraźni.

Minęło kilka miesięcy i ów mężczyzna więcej się nie pojawił. Wspomnienia Kathy zaczęły się zacierać. Nieoczekiwanie po upływie roku, gdy Kathy stała przy tylnym oknie kuchni patrząc na kwiaty, ujrzała nagle przechodząca obok zjawę.

Trzy dni później Kathy i jej rodzice siedzieli na patio na tyłach domku, gdy nagle młody człowiek ukazał się na ścieżce i zaczął na oczach wszystkich przechadzać się po ogrodzie. Matka Kathy zawołała coś do niego, ale nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Obie Kathy i jej matka ruszyły za zjawa i ujrzały, że znika, podobnie jak to było zawsze. Prawdę mówiąc żadna podjęta przez Kathy próba przyciągnięcia uwagi widma nie dała rezultatu. Postać odbywała tylko raz po raz identyczna wędrówkę. Udało się jedynie ustalić, iż zjawa pojawia się wyłącznie w październiku.

Poważnie zaniepokojony o żonę Bob zwrócił się wtedy o pomoc do instytutu Badań Metapsychicznych. Pracownik instytutu, prof. Colin Gardner, opublikował następnie sprawozdanie z owych wydarzeń w książce "Ghost Watch" ("Czyhając na duchy"). Udało mu się przeprowadzić śledztwo w tej sprawie.

Zanim domek został wybudowany, teren należał do gruntów farmy, w których skład nadal wchodziły pola na tyłach owego domku. Niegdyś biegła tędy ścieżka przecinająca ziemię farmy, dokładnie tam, gdzie obecnie znajdował się dom i ogród. Po tej właśnie dróżce przechadzała się zjawa. Wydaje się, że mieszkające na farmie małżeństwo zachęcało swego syna, żeby studiował, a nie trudnił się pracą na roli. Chłopak poszedł za ich radą i udało mu się dostac na uniwersytet. Jednak miał tam poważne kłopoty i często wędrował scieżka przez pola ze spuszczona głową, próbując podjąć jakaś ważna decyzję. Jak to często bywa w przypadku młodych ludzi, rodzicom nie udało się dotrzeć do syna i pomóc mu. Mogli tylko mieć nadzieję, że chłopak sam upora się ze swym problemem. Niestety stało się inaczej: pewnego popołudnia w październiku ich syn rzucił się do stawu i utonął.

Reklama
 
Shoutbox
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 4 odwiedzający (27 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Strona autorów abc-gracza.pl.tl i sueroski.pl.tl