Płaskowyż Nasca

Płaskowyż Nazca / foto: NASA - PDNazca, niewielka miejscowość leżąca w odległości 450 km od Limy na wysokości 598 m.n.p.m, jest zaliczana do największych atrakcji Peru. Słynie ona z tajemniczych linii wytyczonych na płaskowyżu Nazca, liczących ok. 1300 lat i będącymi dziełem twórców kultury Nazca układanych z kamieni. Linie te to ogromne rysunki (zazwyczaj zwierząt), które można dostrzec z dużej odległości z powietrza lub na zdjęciach lotniczych. Podobne kształty można dostrzec na wyrobach ceramicznych i tkaninach różnych kultur Indian Peru, a wyróżniających się bogactwem kolorystyki i ornamentu.

Osobliwe, wyryte w podłożu figury o gigantycznych rozmiarach rozpościerają się w martwym, pustynnym krajobrazie w pobliżu peruwiańskiego miasta Nazca. Setki prostych jak strzelił linii, geometryczne wzory i gigantyczne, stylizowane podobizny zwierząt, które ktoś kiedyś wydrapał tu w podłożu, na stulecia zakonserwował suchy klimat. Jaka zaginiona cywilizacja stworzyła te monumentalne grafiki, których rozmiary cenić można dopiero z powietrza? W jakim celu powstały te fascynujące figury na pustynnym płaskowyżu? Czy były to pasy startowe prehistorycznych astronautów? A może mają raczej znaczenie dla astronomii?

Wzory na płaskowyżu Nazca składają się z figur geometrycznych, linii prostych i postaci zwierząt i ptaków wyrytych w pustyni Pampa Ingenio. Kiedy się stoi na ziemi, wydają się tylko siecią żółtych ścieżek przecinających ciemnoczerwony żwir pustyni. Olbrzymią dwuwymiarową menażerię, jaką tworzą, można zobaczyć jedynie z powietrza: pająk bowiem ma 50 m, olbrzymi kondor ma 120-metrową rozpiętość skrzydeł, jaszczurka ma 180 m długości, a małpa 100 m.

Między potężnym masywem Andów i wybrzeżem Oceanu Spokojnego rozciągają się rozległe, równe jak stół płaskowyże: jest to pradawny obszar zalewowy, tylko gdzie niegdzie poprzecinany głębokimi rzecznymi dolinami albo powstałymi w wyniku erozji masywami płaskich gór stołowych. W dziejach ziemi obszar ten wielokrotnie wznosił się i zapadał; do tego dochodziły jeszcze zmiany poziomu morza w czasie zimnych i gorących okresów klimatycznych. Płaskie, przed Andyjskie terasy stawały się wówczas częścią dna morskiego. Słona woda wzmocniła grunt. Dawno temu wody rzek wymodelowały oblicze tej krainy, ale po strumieniach i rzekach zostały już dzisiaj jedynie wyschnięte od ponad 1000 lat doliny i kaniony. Krótkie i najczęściej niezbyt obfite w opady okresy deszczowe zdarzają się zaledwie raz na 2-3 lata. Krajobraz jest dosłownie zastygły i niewiele może w nim zmienić wiatr, wiejący nierzadko z siłą huraganu. Tylko tu i ówdzie widać wielkie, piaszczyste wydmy. Nad tym płaskowyżem wicher wieje nie pozostawiając żadnych śladów. Każdy odcisk końskiego kopyta, każda ścieżka, a w naszym stuleciu oczywiście każdy ślad samochodowej opony, jest zakonserwowany w tym gruncie na wieki.

Małpa z Nazca / foto:Maria Reiche(PD)Między 14 a 15 stopniem południowej szerokości geograficznej, na pustynnych płaskowyżach oddalonych mniej więcej 50 km od peruwiańskiego wybrzeża Pacyfiku, leżą niewielkie miejscowości Palpa i Nazca. Kiedy na początku naszego stulecia nad obszarem tym przelatywać zaczęły pierwsze samoloty, piloci odkryli liczne jasne linie biegnące prosto jak strzelił, a czasem wijące się zygzakiem lub skomplikowanymi meandrami na powierzchni wypalonej słońcem pustyni. Uznali, że to stare kanały nawadniające pola uprawne mieszkających tu ongis indiańskich plemion i nie przywiązywali do tego odkrycia wagi. Później jednak rysunki z Nazca wzbudziły zainteresowanie amerykańskiego historyka kultury, Paula Kosoka, który specjalizował się w prehistorycznych systemach nawadniających. W 1939 roku odbył on podróż na tereny położone na pół noc od Nazca, aby zbadać bliżej "inkaskie kanały". To, co tam zastał, nie miało jednak nic wspólnego ani z kanałami nawadniającymi, ani z kulturą Inków.

Kosok odkrył osobliwe, naziemne rysunki o gigantycznych rozmiarach, tak wielkie, że nie dawało się ich ogarnąć w całości. Badacz amerykański dokonał pomiarów linii jednego z wizerunków i przeniósł je w dużym pomniejszeniu na papier. Na rysownicy pojawił się stylizowany wizerunek ptaka. Wieczorem 21 grudnia (na półkuli południowej jest wtedy środek lata) dokonał jeszcze jednego odkrycia. Kiedy zaczęło zachodzić Słońce, zniknęło ono za horyzontem niemal dokładnie na końcu jednej z długich linii. Astronomowie obliczyli później, że drobne odchylenie wynikało z upływu czasu. Kiedy linie wydrapywano w podłożu płaskowyżu Nazca, wszystko się zgadzało. Wtedy słońce w dniu przesilenia letniego zachodziło dokładnie na końcu linii.

Kosok wyraził przypuszczenie, że odkrył gigantyczny, prehistoryczny kalendarz. Linie proste biegną rózne strony tworząc pozornie chaotyczną plątaninę. Wszystkie one wskazują punkty wschodu zachodu różnych jasnych gwiazd oraz kierunki ważne z punktu widzenia astronomii. Kosok szybko sformułował, że co najmniej pierwszy odcinek każdego z trzech odkrytych przez niego ciągów linii wskazuje kierunek zachodu słońca w dniu przesilenia letniego i nazwał "płaskowyż Nazca" największym podręcznikiem astronomii na świecie.

Teoria astronomiczna została przyjęta dość sceptycznie, odkryty przez Kosoka gigantyczny ptak wzbudził zainteresowanie przynajmniej w samym Peru. Kilku badaczy zadało sobie trud przeszukania Pampy, przemierzając ją piechotą w poszukiwaniu dalszych wizerunków. Oczywiście wymagało to starannych pomiarów i kopii ale wysiłek się opłacił. Odkryto gigantycznego pająka, liczne i inne wizerunki: ryby i jaszczurki, zwierzę przypominające psa, małpę i ptaka, potem kolejne ptaki. Wkrótce rząd oddał do dyspozycji uczonych samoloty, aby można było zrobić dokumentację wizerunków z powietrza. Oprócz stylizowanych zwierząt na zdjęciach lotniczych ukazało się przeogromne bogactwo wyrytych w podłożu figur geometrycznych: trójkąty i czworokąty, linie zygzakowate i załamujące się pod kątem prostym, trapezy i spirale. Wczesne prace dr. Kosoka na temat tajemniczych rysunków zwróciły też uwagę pewnej niemieckiej badaczki.

Po raz pierwszy odwiedziła ona obszar między Nazca i Palpa jako młoda kobieta w roku 1946. Zagadkowe rysunki natychmiast ją zafascynowały i fascynacja ta trwa do dziś. Maria Reiche odnalazła w badaniu rysunków z Nazca swoje życiowe powołanie. Przez ponad 40 lat skatalogowała setki rysunków zwierząt i znaków geometrycznych, a trudno dostępnych, stromych zboczach odkryła też postacie ludzi o dziwnie wielkich, sowich oczach o stężałym spojrzeniu. W przedmowie do swojej książki "Tajemnice pustyni" tak mówi osobie: "Posiadając wykształcenie matematyczne i geograficzne, udałam się na obszar, który postrzega się jako domenę archeologii, lecz jak dotąd archeologowie nie zajęli się nim dogłębnie. Właściwie obszar ten należałoby włączyć raczej do dziejów nauk przyrodniczych. jako jeden z rozdziałów tych nauk jest on fascynujący i jeśli ktoś zaczął się wgłębiać w jego tajniki, już się od niego nieuwolni". Maria Reiche potrafiła zarazić swoim entuzjazmem sponsorów. Peruwiańskie lotnictwo wojskowe udostępniło jej samoloty, wyposażenie w sprzęt do zdjęć lotniczych, instrumenty pomiarowe i rysownice. Jej prace wspomagało zarówno peruwiańskie ministerstwo edukacji, jak i Deutsche Forschungsgemeinschaft, czy linie lotnicze Lufthansa. Pełna zaangażowania, zawsze obiektywna i raczej dość ostrożna w interpretacjach naukowych praca Marii Reiche nie zawsze spotykała się z akceptacją.

Jako nazbyt naukowe krytykowali jej podejście fantaści i archeologiczni spekulanci, którzy w każdym relikcie z czasów prehistorycznych chcą widzieć dowód na istnienie tajemniczych bogów-astronautów, nonszalancko traktując obowiązującą metodologię badań naukowych. Ich spektakularne hipotezy są czystą fantazją, nierzadko jednak swoją popularnością spychają poważne badania. Niestety, spowodowały one, że także wyniki badań niezmordowanej uczonej straciły w oczach klasycznych archeologów, którym obce są przyrodoznawcze metody prac.

Figury z NazcaIch sceptycyzm znalazł bardzo silne z pozoru potwierdzenie publikacji matematyka G. H. Hawkinsa, który, roku 1965 w swojej książce "Stonehenge decoded" przedstawił ostateczne dowody na to, że słynna angielska budowla to kompleksowe obserwatorium astronomiczne. Hawkins wprowadził do komputera wszelkie dostępne mu dane dotyczące kierunków wyznaczanych przez linie z płaskowyżu Nazca i obliczył, które z linii prostych mierzących niekiedy wiele kilometrów, wskazywały w okresie swego powstania jakieś ważne punkty astronomiczne.

Wynik: rezultaty mieszczą się w granicach przypadkowości. Ale Hawkins popełnił zasadniczy błąd. W swoim programie wyszedł z założenia, że płaskowyż stanowi idealną płaszczyznę i że Słońce, Księżyc i gwiazdy wschodząc i zachodząc przecinają linię horyzontu na poziomie tej właśnie płaszczyzny. Tymczasem jest zupełnie inaczej, ponieważ równiny okolone są łańcuchami wzgórz, zza których ciała niebieskie wschodzą później, a zachodzą wcześniej. Do tego doszły jeszcze inne błędy logiczne w programie liczącym. Dlatego też krytyce Hawkinsa brakuje ścisłych podstaw, a jego negatywny wniosek jest z naukowego punktu widzenia niedopuszczalny. Jednocześnie nie stanowi to jeszcze dowodu, że naziemne linie z Nazca naprawdę służyły do namierzania obiektów astronomicznych. Istnieją jednak inne, bardzo mocne przesłanki przemawiające za takim ich przeznaczeniem.

Biorąc za punkt wyjścia przypuszczenia Kosoka, Maria Reiche wymierzyła setki wizerunków i linii. Uwzględniając każdorazowo strukturę powierzchni odkryła, że wiele z tych linii ma znaczenie dla obserwacji astronomicznych. Za tym, że Nazca było wielkim obserwatorium, przemawia szczególnie duża liczba linii wskazujących na pozycje Księżyca. Jak wiadomo, wskutek zachodzącej w ciągu roku zmiany nachylenia osi ziemskiej względem ekliptyki, punkty wschodu i zachodu Słońca przesuwają się na horyzoncie
między dwiema skrajnościami przypadającymi na dni przesileń letniego i zimowego. Podobnie punkty wschodu i zachodu Księżyca zakreślają takie wahadłowe ruchy, które jednak są znacznie trudniejsze do wykrycia i określenia. Po pierwsze odległość między skrajnymi punktami tych ruchów zmienia się 12 razy w roku, po drugie zaś odległości są różne w różnych latach. Zmniejszają się i zwiększają w ramach 8-letniego cyklu. Aby w pełni opisać skomplikowane ruchy Księżyca w odniesieniu do horyzontu, potrzebna jest odpowiednio duża liczba linii, wyglądających wprawdzie na bezładne, ale jednak dokładnie obliczonych. Takie właśnie linie, wyznaczające najróżniejsze pozycje Księżyca, odnalazła na płaskowyżu Nazca matematyczka Maria Reiche.

W prowadzonych przez całe życie pracach bynajmniej nie zajmowała się ona wyłącznie kwestiami astronomicznymi. Szczególnie interesuje ją zagadnienie datowania wizerunków oraz technika ich wykonania. Jak dotąd nie udało się ustalić ich dokładnego wieku, zwłaszcza że wykonanie takiej liczby linii i figur zajęło przypuszczalnie kilka stuleci. Jeśli bowiem są to znaki astronomiczne, to musiały nie tylko zostać wykonane, ale wymagały wcześniej długotrwałych i żmudnych obserwacji nieba. Wiele przesłanek wskazuje na to, że ryte w podłożu wzory powstały jeszcze przed pojawieniem się Inków, w epoce określanej przez archeologów jako okres kultur Nazca i Paracas między rokiem 300 p. Chrystusem, a 900 po Chrystusie.

Reklama
 
Shoutbox
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (43 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
Strona autorów abc-gracza.pl.tl i sueroski.pl.tl